Milczę chłonąc spokój, samą obecność obok, wyznaczającą granicę pomiędzy dniem i nocą.
Za ścianą krzyczy obdarta do żywego mięsa codzienność.
Myśli nasiąkają prostotą emocji.
Chwile prostotą trwania.
Patrzę na Ciebie i nie wiem, czy możesz mnie uczynić swoją jeszcze bardziej.
Za horyzontem constans roztacza równiny.
Doszedłeś do Jego linii.