BARDZO PROSZĘ O NIE KOPIOWANIE TREŚCI ZNAJDUJĄCYCH SIĘ NA BLOGU, PRÓCZ CYTATÓW, FRAGMENTÓW PIOSENEK LUB ZDJĘĆ.

niedziela, 24 kwietnia 2011

Tak niewiele trzeba

Pianinem rozkochana. Magia dźwięku, palcami sunącymi po klawiszach, napierającymi na nie, w walce o wydobycie głębokich dźwięków. Stopa porusza się miarowo, zwalnia, uciska. Przymykasz oczy, otwierasz je, skupienie maluje się na Twojej twarzy. Chłonę je, kiedy wnika pod skórę, przez wilgotne słonym potem pory. Tańczy z winem rozlewającym się w moich naczyniach krwionośnych. Spokojna, wyciszona, całkowicie wyprana z emocji, uczuć i myśli. Tysiące neuronów, sploty zakończeń nerwowych, obumierające komórki. Wszystko drży. Genetyczne skażenie organizmu, płynące trucizną w żyłach, zanika, rozbijane na tysiące drobin ulegających samozniszczeniu.
Masujesz mi serce Księżycową Beethovena, a ono zaczyna znowu bić. Pompuje krew, czuje, odsłania się z kamiennej skorupy.

Może to gra, napewno to gra, Twych dłoni na instrumencie rozkoszy, dla mych uszu. Nie dbam o to. Nie dziś, nie teraz. Rozebrana przez ciebie bezdotykowo. Stoję naga na ulicy świata.


piątek, 15 kwietnia 2011

Zaczynam się bać własnych słów. Trzymam je w hermetycznym worku na żywność. Nie wydostaną się z niego i nie zepsują za szybko. Nie sądzę, aby je zrozumiano, gdyby wypełzły, nawet tutaj.


Jest dobrze, będzie dobrze, pomimo.
Zbieram odłamki potrzaskanych nadziei.
Czasem to nie wystarczy. Nie to i nie tamto. Nieistniejące mniejsze zło, trzeba wybrać.

Ostatnie porywy zmienności. Kameleon, przyczajony z goryczką porażki. Zwisa z gałęzi nad moją głową.

Żółć uwiędła, nawet w wazonie. Znaki bez nieba i ziemi. Tak bywa.

niedziela, 10 kwietnia 2011

Moje paranoje

Przybierają na sile. Atakuję, kąsam, gryzę, drapię. Nawet tych którzy nie mają wobec mnie złych intencji, którzy są dla mnie dobrzy, którzy nie chcą krzywdzić.

A może oni tylko udają ?
No właśnie.

J: MSJ idź do diabła
MSJ: Z przyjemnością go od Ciebie pozdrowię.

Pewnych rzeczy lepiej nie mówić

Poślij mi parę oddechów
Od których zaparuje atmosfera
I dotyk miękki  i zapach ciała
I myśli
Te o Nas

Miewasz takie ? Bo ja codziennie
 
Wiesz wystarczy parę oddechów, żebym wiedziała, że jesteś, bo strach i tak nie zniknie.

wtorek, 5 kwietnia 2011

Dla .

Kwaśna piguła karci mój język i rozbija sie z trzaskiem o podniebienie. Spływa do żołądka, wywołując odruch wymiotny. Przełknięte. Egoizm schowany do kieszeni. Bo najważniejsze jest by ci najbliżsi byli szczęśliwi. To unosi moje kąciki ust do góry.

Kilka liter wystukanych, na czarnej klawiaturze, jak ogień topi lód, gasi każdy smutek ze świadomości rozstania.
Nie dziś, nie jutro, ale to nastąpi.
"Kocham Cię" wystarcza, bo wierzę w te słowa.

niedziela, 3 kwietnia 2011

Twoje usta smakują... Po prostu smakują mi.
I śnił mi się Twój oddech.
Kwietniowe huragany żółci.