BARDZO PROSZĘ O NIE KOPIOWANIE TREŚCI ZNAJDUJĄCYCH SIĘ NA BLOGU, PRÓCZ CYTATÓW, FRAGMENTÓW PIOSENEK LUB ZDJĘĆ.

niedziela, 29 grudnia 2013


upajam się smakiem kawy obok Ciebie
i codziennym przekonaniem, że mnie kochasz

myśli mam znowu ciepłe
te o Tobie

piątek, 18 października 2013

Okienko w którym mozna napisać wszystko: "natchnienie" gdzie jesteś szmato ?

Ten rodzaj zawstydzenia, kiedy przypomnę sobie, że już miało nie być nikogo innego. Połamane tysiące razy serce miało już być niezdolne. Uśmiech miał być połowiczny i codzienność smutniejsza. 

A przecież nikt mnie nie ukaże za to, że czynisz mnie szczęśliwą.
Za tęsknoty, niepokoje i motyle w brzuchu.

Moja prywatna Valhalla.

wtorek, 6 sierpnia 2013

Gdy coś wymyka się z rąk, dłonie wcale nie stają się lżejsze. Gorycz i żal zapełniające puste miejsce ciążą.

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Pięć papierosów

To takie smutne uczucie kiedy ci którzy mieli być i coś znaczyć stają się obcy. Kiedy słowa wypowiadane tyle razy w głębokim przekonaniu, tracą swoje znaczenie. Zawstydzają mówcę usilnie próbującego wymazać je z pamięci. Przyjaciele przestają być nazywani przyjaciółmi, bez względu na historię. Jak obcy ludzie z którymi jedynie rozmowa o pogodzie nie wydaje się sztuczna. I w głowie pozostają wspomnienia odrzucenia, niezręcznej ciszy, braku tematu, nieodebranych telefonów i wszystkich drobnych zranień czy nawet zadrapnięć. Przecież nie trzeba noża w plecy, wystarczy brud na narzędziu zbrodni a rana będzie się jątrzyć i pozostawi bliznę. Nie ma znaczenia jak dużą, wystarczającą aby o niej pamiętać. Sinusoidy ludzkich relacji, zrywane więzy, odbudowywane zaufanie, miliony razy, po obietnicach żarliwych, dawanych samemu sobie, że już ostatni raz. Rozterki i rozczarowania. Małe kłótnie owijane w sceny melodramatu rodem z telenowel a potem uśmiechy obłudy i rozgrzeszenia. Ogień wypalający resztki nadziei i chęci. Na końcu cynizm.

Żałosna istota człowieczeństwa: zwierzęta stadne.

poniedziałek, 15 lipca 2013

Nabrać dystansu
Nie myśl, nie czuj, nie mów

Nagrania "wdech, wydech" powtarzanego setki razy mi trzeba
Bo się duszę

wtorek, 30 kwietnia 2013

Lekkość niebytu sprowadza mnie do Ciebie.
Nie-oczekiwanie
Nie-przemyślanie
Nie-poprawnie


I dreszcz mam i uśmiech i grzeszny zawrót myśli
Nieujarzmione molekuły prawidłowości ludzkiego istnienia.

sobota, 27 kwietnia 2013

Bo co Ja mogę wiedzieć. Mam dwadzieścia parę lat a moimi życiowymi przekonaniami rządzą ideały. Cholernie mocno wierzę w to, że jeśli się kogoś kocha to poświęcenie przestaje nim być a staje się dawaniem czegoś w zamian za otrzymanie czegoś innego lub po prostu uszczęśliwienie drugiej osoby. Jeśli się kocha to na 120 % gdzie te 20% na plusie to świadomość, że już nikt inny i nigdy, że to jest osoba przy której moglibyśmy umrzeć. Milcząc zamknąć oczy w przekonaniu, że niepotrzebne są słowa.

Bo co Ja mogę wiedzieć. Nie było w moim życiu takiej osoby a może to Ja nie byłam dla drugiej strony taką osobą.

wtorek, 9 kwietnia 2013

Znowu zacznę pisać. Już niedługo, jeszcze trochę. To kiełkuje.

Coraz później chodzę spać i coraz więcej myśli mam chorych. Jak rasowy twórca piję za dużo, klnę za często i rzucam przedmiotami. Brak mi jeszcze tylko odwagi by palić mosty i kraść konie.

piątek, 5 kwietnia 2013

wyliczanka

Bo najgorzej jest kiedy ktoś Cię porzuca.
I zostajesz z niesmakiem w ustach i śladem na twarzy po siarczystym policzku.

Po kilku latach masz kilka zdjęć i kilka wspomnień do których tęsknisz.
I milczysz uparcie w próbie przeczekania, aż przestanie boleć.

Nauka niemałżeńska:   nawet w przyjaźni nie gra się fair play.
Nauka życiowa: ludzie kłamią i są chujami, bez względu na to jak bardzo chcesz w nich wierzyć.

sobota, 30 marca 2013

Zmęczyło mnie staranie się wobec osób, które popychają moje plecy kiedy tylko się potknę, żebym upadła. Osób, które dyskredytują mnie jeśli nie jestem taka jak chcą żebym była i których nie obchodzi jaka jestem naprawdę. Osób, które okazują dobitnie rozczarowanie moją osobą kiedy tylko odmawiam.


Poradziłam sobie bez nich z epizodem depresyjnym, rozstaniem, odstawieniem leków i wizytą lekarską, która mogła zmienić mój cały pogląd na świat. Wtedy to oni nie spełnili moich oczekiwań. Nie jestem im nic winna.

czwartek, 14 marca 2013

Z lekkim szumem w głowie, stawiam stopy nad krawędzią.
Jestem tym pierwszym płatkiem śniegu, który spłynął po brudnej szybie autobusu nim zaczęła się zamieć.
Nie w porę, za szybko, zbyt intensywnie.

Zostało 24. Dzisiaj półmetek ?

niedziela, 17 lutego 2013

вдохновляют меня

Niewypowiedzianie słowa i te które padły, a których usłyszeć nie chciałam. 

Po bezdennej ciszy zawieszenia w złudnej próżni spełnienia powraca czucie. Zimno mrozi kłykcie, otulone Twymi dłońmi. Spokój i spełnienie odleciało na zimę do ciepłych krajów. I tylko dym z komina pozwala sobie na względną swobodę bycia w przestrzeni. 

Oddech mam zbyt płytki dla marzeń niespełnionych.