Jestem dziś nie swoja, nie Twoja, niczyja.
Bury kocur przeciął rano moją drogę. Miał być czarny, tylko natura zakpiła okrutnie.
Stado chmur uformowało klucz nad zabieganymi głowami.
Zmokłam, stopiłam się pod spojrzeniem obcych, z wodą spłynęłam do studzienki kanalizacyjnej. Błoto w butach, strach na wróble w głowie, niestrawność bytu.
I nie powiem, że jutro minie.
Nie lubię kłamać
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz