Staro-roczne podsumowanie ?
Wiele zmian, wiele upadków, wielokrotne wstawanie z kolan.
Ten rok przyniósł rozczarowania, ból, poczucie beznadziejności. Przyniósł mi także decyzje nieugięte, te trudne do podjęcia. Przyszło mi popełnić wiele błędów, za które musiałam zapłacić. Od odpowiedzialności, za kilka z nich, udało mi się uciec. Wśród niepewności, znalazły się dni szczęścia, radości i głośnego śmiechu.
Zmiana pracy, zmiana na studiach, zmiana w życiu osobistym. Pierwsze moje małe mieszkanko, pierwsze decyzje samodzielnej egzystencji. Fizyczne wykończenie, psychiczne zapory, gorzkie łzy i hartowanie ducha i upór. Wspomnienia te miłe, jak i te przykre. Chwile zadumy, chwile relaksu, chwile docenienia cudów tego świata, uniesienia i zawirowania . Szaleństwa i stawianie wszystkiego na jedną kartę. Poczucie dumy z własnych osiągnięć. Ogromna siła woli. Chwile zwątpienia.
Piękny spóźniony prezent na Mikołaja. Jeszcze cudniejszy prezent na Gwiazdkę. Te niematerialne, cieszące najbardziej (a przecież nie wierzę w Boga).
Miękkie i ciepłe słowa przyjaciół, zawsze kiedy było mi to potrzebne. Prozaiczne pogaduchy, od których robi się cieplej na sercu. Wygłupy i żarty.
I wreszcie poczucie bezpieczeństwa i tego, że jest się na właściwym miejscu. Bez względu, na to co było. Bez względu na to, jak dalej wszystko się potoczy.
Nie żałuję niczego.
Bagaż porażek zostawiam za drzwiami. Bagaż doświadczeń zabieram w dalsze dni.
Nie zacznę teraz, sztampowo, dziękować poszczególnym osobom. Ci co mają wiedzieć, wiedzą.
Ograniczę swoją wylewność do kilku słów w stronę jednej osoby.
Leonowi - za wszystko i za drobiazgi. Za szczerość, za codzienność. Za to, że jest. Zawsze.
Malena.
PS: Wszystkim lepszego Nowego Roku. Gorzej zawsze być może, aczkolwiek nie
musi. Abyście nie żałowali minionych chwil i podejmowanych decyzji, bo
życie jest na to zbyt krótkie, a każdy niuans kształtuje to, jacy i kim
jesteśmy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz