Kobiety się pieszczą. Robią to delikatnie i powoli, szybko i mocno. W najróżniejszych miejscach i o najróżniejszych porach. Doprowadzają się na szczyt ekstazy i spełnienia w milczeniu, przygryzając wargi i przymykając oczy. Płyną wraz z falami orgazmu, przyspieszonym oddechem, jękiem i błogim uśmiechem na twarzy. Niektóre jak mężczyźni karmią się obrazami, dźwiękiem, wykreowanym na podstawie opowiadań światem. Inne używają wyobraźni. Jedne szczytują raz i z zadowoleniem wracają do codziennych zajęć, inne fundują sobie wielokrotną przyjemność. Pod prysznicem, w łóżku, w wannie, na fotelu.
Kobiety się wstydzą. W milczeniu przysłuchują męskim rozmowom o samozadowalaniu się. Niektóre ubierają usta w enigmatyczny uśmiech, inne spuszczają wzrok. We wzajemnych, damsko-damskich relacjach również pozostają zamknięte na rozmowę. A kiedy przychodzi pora głośno krzyczą o równouprawnieniu. Emanują pokusą i seksem. Z bordowych, różowych, czerwonych, bladych ust padają zapewnienia, że nie ma dla nich tematów tabu. Nie ma ? Przemilczają własne potrzeby, pragnienia i sposób ich spełniania, z rumieńcem lub bez na policzku. Zamknięte w obcej mi mentalności. Zadziwiającej i wywołującej lekkie zamieszanie w moim sposobie pojmowania świata.
Doznawanie rozkoszy jest jedną z najprzyjemniejszych, hedonistycznych rzeczy jaką znam. W ówczesnym świecie wulgarności, nadmiernego ekshibicjonizmu i braku poszanowania dla ciała, kobiecy akt samospełnienia pozostaje dla mnie czymś magicznym. Wstydzenie się samej siebie cofa mnie w czasy młodości moich babć. Więc pytam. Gdzie dzisiejsze wyzwolenie, duma z bycia kobietą i ze znajomości własnej, fizycznej powłoki, która jest cudem ?
Mojego ciała nikt nie zna lepiej niż ja sama i chwile samotności. Świadoma swoich pragnień i potrzeb nie mam zamiaru udawać, że jest inaczej. Dobrze mi z tym.
Kobiety się wstydzą. W milczeniu przysłuchują męskim rozmowom o samozadowalaniu się. Niektóre ubierają usta w enigmatyczny uśmiech, inne spuszczają wzrok. We wzajemnych, damsko-damskich relacjach również pozostają zamknięte na rozmowę. A kiedy przychodzi pora głośno krzyczą o równouprawnieniu. Emanują pokusą i seksem. Z bordowych, różowych, czerwonych, bladych ust padają zapewnienia, że nie ma dla nich tematów tabu. Nie ma ? Przemilczają własne potrzeby, pragnienia i sposób ich spełniania, z rumieńcem lub bez na policzku. Zamknięte w obcej mi mentalności. Zadziwiającej i wywołującej lekkie zamieszanie w moim sposobie pojmowania świata.
Doznawanie rozkoszy jest jedną z najprzyjemniejszych, hedonistycznych rzeczy jaką znam. W ówczesnym świecie wulgarności, nadmiernego ekshibicjonizmu i braku poszanowania dla ciała, kobiecy akt samospełnienia pozostaje dla mnie czymś magicznym. Wstydzenie się samej siebie cofa mnie w czasy młodości moich babć. Więc pytam. Gdzie dzisiejsze wyzwolenie, duma z bycia kobietą i ze znajomości własnej, fizycznej powłoki, która jest cudem ?
Mojego ciała nikt nie zna lepiej niż ja sama i chwile samotności. Świadoma swoich pragnień i potrzeb nie mam zamiaru udawać, że jest inaczej. Dobrze mi z tym.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz