Jest pierwszy śnieg.
I szron maluje pod na wpół przymkniętymi powiekami znajomy obraz.
Słowa, gesty, tabun jęków i nadziei.
Słucham Twojego oddechu, gdy śpisz obok.
Między nasze ciała, wędrując po nagości skóry, wkrada się wtedy moje szczęście.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz