Ten rodzaj zawstydzenia, kiedy przypomnę sobie, że już miało nie być nikogo innego. Połamane tysiące razy serce miało już być niezdolne. Uśmiech miał być połowiczny i codzienność smutniejsza.
A przecież nikt mnie nie ukaże za to, że czynisz mnie szczęśliwą.
Za tęsknoty, niepokoje i motyle w brzuchu.
Moja prywatna Valhalla.