Załamany półmrok filtruje się przez prawie puste szkło butelki. Zajączek na ścianie.
Pierwsza odzywa się współtowarzyszka z tafli.
- Masz takie zamyślone oczy
- Czy wiesz, że wódka zawsze bardziej smakowała mi z sokiem porzeczkowym ?
Unosi równomiernie ze mną kieliszek. Bez toastu.
Uroniła kilka kropel drżącą dłonią. Ślad na moim t-shircie.
Śmiejemy się. Głośniej. Milkniemy. Rozlewam resztki przezroczystej cieczy. Patrzę jej w oczy. Uśmiecham lekko.
- Nic już nie mów. Upij się po prostu.
- I ten uśmiech. Bo zbyt wiele w Tobie przekorności.
- Wiesz jak to jest. Wiem, że doskonale wiesz. Nawet teraz w zamroczonym umyśle, sparaliżowanym etanolem czai się ta świadomość.
Gorycz mnie dławi. Milknę. Ona czeka cicho.
- Na czym to skończyłam ? Świadomość. Trwanie w czymś co Cię wykańcza, bo nie potrafisz inaczej.
I kiedy tylko otaczają cię inne ciała unosisz te cholerne kąciki ust, bo nawet tego nie potrafisz zmienić.
- Pachniesz smutkiem
Unoszę ostatni tego wieczora kieliszek.
- Za błędy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz