Oglądałam dzisiaj na scenie chorych tworów mojej wyobraźni sztukę. Zapewne nie muszę ci opowiadać o sensie, treści, padających słowach, niepotrzebnych gestach, źle zagranych scenach, niedokształconej mimice, braku ekspresji, przerostu dykcji nad treścią. Sam wiesz, że kiepscy z Nas aktorzy.
Ale czy wiesz, że kiedyś kurtyna opadnie i nawet klakier nie będzie w stanie wzbudzić na widowni oklasków ? Ni miarowego uderzania dłoni o dłoń chociażby jednej osoby. Spojrzymy wtedy po sobie zakłopotani, znając prawdy których wypowiedzenie sprawi, że stracą na wartości. A potem Ty nie zaprosisz mnie na piwo, do tej knajpki gdzie grają jazz, a ja nie będę bawiła się włosami ani rozchylała ust przechylając głowę, by zwrócić Twoją uwagę. Obdarci z niedopowiedzeń i gry naszych ciał, staniemy się nazbyt prości i nijacy.
Wyłącz radio, zgaś oczko, słuchowisko zakończone. Przyjęto do wiadomości. Wnioski ?
Modlitwa wieczorna:
Nie bądźmy zbyt prości
W ogóle nie bądźmy.
60(?) decyzyjności.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz