BARDZO PROSZĘ O NIE KOPIOWANIE TREŚCI ZNAJDUJĄCYCH SIĘ NA BLOGU, PRÓCZ CYTATÓW, FRAGMENTÓW PIOSENEK LUB ZDJĘĆ.

piątek, 23 kwietnia 2010

Zapach cebuli

Kroiłam dzisiaj cebulę. Ot, cebula, po której utrzymuje się na skórze kilkugodzinny zapach, mimo porządnego szorowania dłoni. Ale to nieważne. Nie o tym. 
Ta cebula wywołała wspomnienia z okresu liceum. Niezwykle krótki ale intensywny okres mojego zamieszkiwania z babcią. Pamiętam, że tak właśnie specyficznie pachniało gdy wchodziło się do babcinej kuchni wieczorami. Pamiętam bułki ze sparzonym pomidorem i pokrojoną na niego w kosteczkę cebulą. Drobną, staranną kosteczkę. 
Lawina wspomnień ruszyła. Poranki pachnące „Inką”, smakujące dżemem truskawkowym, rysujące się obrazem nagrzanego, kaflowego pieca na którym na kilka minut przed budzeniem mnie babcia wieszała podkoszulek „żebym ubrała ciepły”. Popołudnia były ciężkie, zaparowane od gotowania szyby w kuchni. Może to prozaiczne ale nikt nie robi takich ziemniaków jak właśnie ona-babcia. Potem ,w mijające w głowie obrazy, wśliznęły się rodzinne spotkania. Imieniny, Święta, coroczna msza za dziadka. Jabłecznik z domowym nadzieniem. Smażonymi na konfitury owocami, leżakującymi potem w słoikach, w piwnicy. Kruche ciasteczka z marmoladą. Dziecięce, pełne ciasta buzie, okruchy na kanapie i jej uśmiech, radość w oczach, spracowana, pomarszczona wiekiem dłoń na policzku „jej sikoreczki”. Tak mówiła o każdym wnuku.
Choroba i starość jest smutna. Czyni z człowieka, który cię wychował i dał tyle ciepła zgorzkniałą skorupę. Zaciska dłonie, powoduje przykurcz palców, irytująco szura papciami po podłodze. Utrudnia wejście do wanny, wydłuża sen, blokuje pamięć, zabiera umiejętność czytania, pisania, nawet słowa. Nudzi, wysusza, wprowadza w katatoniczną monotonię. 
A mimo to, w głowie wciąż mam obraz tamtej kobiety i czuły uśmiech na mojej twarzy na samą myśl. Najwięcej miłości okazywała przez kuchnię i dbanie o drugą osobę. Codzienność w postaci prania wiszącego na sznurze, zaścielonego łóżka, ciepłej herbaty po obiedzie. W tych przekonaniach wychowała swojego syna a mojego ojca. W tych przekonaniach jej syn wychował mnie. Proste, banalne, infantylne ? Być może dla kogoś. Wiem jednak na pewno, że krojąc tą cebulę, gdy w tygodniu mam dla kogo, uśmiecham się do myśli w których wrzucę ją do garnka, w których stworzę potrawę, w których wywołam czyjeś zadowolenie i ucieszy to mnie samą. 
Przez najbanalniejsze czynności również okazujemy komuś swoją miłość. Dbając o to, aby było mu dobrze w życiu codziennym. Tak, to wiem dzięki babci i mojemu ojcu.

Brak komentarzy: