Zamykasz je powoli
Metaliczne zgrzyty rozciągając na sznurku
Gorąc pieści ich ostre krawędzie
Słoną suchością smakujesz zapach hebanu
Krwią sączysz ich krzyki
-Pamiętaj o kwiatach bo uschną
-Są z papieru
-Uschną z tęsknoty za czułością
Zamykasz je powoli
Na klucz ostateczności
W tej scenie gdy odchodzisz, milczę
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz