BARDZO PROSZĘ O NIE KOPIOWANIE TREŚCI ZNAJDUJĄCYCH SIĘ NA BLOGU, PRÓCZ CYTATÓW, FRAGMENTÓW PIOSENEK LUB ZDJĘĆ.

piątek, 28 stycznia 2011

Ostatnio myśląc o popełnionych w życiu błędach zauważam, że każdy nosi imię.


Agata czekała od 17 minut. Była pierwsza w kolejce, zaraz przed Panią o staromodnej fryzurze i jeszcze jedną dziewczyną w ciąży. Krzesła w przychodni były lekko odrapane. Stare, z metalowymi nogami. Z sufitu zwisała lampa z przybrudzonym kloszem, przypominająca o zwolnionej dwa miesiące temu sprzątaczce. Lekarz otworzył drzwi wypuszczając przodem uśmiechniętą pacjentkę. Następnie wyczytał z listy nazwisko Agaty. Dziewczyna wstała, odruchowo poprawiła idealną grzywkę i zniknęła za drzwiami gabinetu. Cóż nie będzie tu opisów  kozetki, ani biurka Pana Doktora. Średnia krajowa polskiego NZOZ-u. Słowa też przewidywalne. "Proszę usiąść", "mam wyniki", "nie jest dobrze", "operacja oszczędzająca", słowotok tego po medycynie.

- Przepraszam Panie Doktorze...

Słowotok.
Chrząkniecie, kaszlnięcie, stuknięcie paznokciami pacjentki o blat.

- Przepraszam, chcę coś powiedzieć.
- Ach, tak, słucham ? Proszę mi wierzyć, że... (słowotok)

Wstała, wyszła trzaskając drzwiami. 

Od zawsze chciała mieć świadomość, że jest chociaż jedna istota, która nie może bez niej istnieć. Chciała tego dla siebie, na wyłączność. Być może TO nie ma oczu, nie zaprosi na spacer i nie można się przytulić, jednak to zawsze coś. I nie opuści jej, aż do śmierci. Jak w bajkach, tylko bez księcia, białego konia i happy endu.

Ważniejsze jest, że substytut pozostanie substytutem, czy to, że będzie zapychał porażającą pustkę ?

Brak komentarzy: