W głowie puchnie myśl za myślą. Dłoń flegmatycznie pulsuje nad bielą. Pamiętasz jak parowaliśmy nad gorącą kawą? Unosząc się w szepcie nocy, stygnąc w synchronizacji z czernią w kubkach na stole. Wszystkie przemilczane zastoje. Niewypowiedziane słowa, kryte w cieniu błahych i płytkich rozmów. Wszystkie wykrzyczane w jękach rozkoszy prawdy o których żadne nie mówiło więcej. Przymknięte oczy, które całowałeś. Obolałe obłości. Przerwane sny.
Zbyt mało. I tlenu zbyt mało, by swobodnie oddychać.
Tylko dla Ciebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz