Tryby zębate, wciąż się kręcą. Zataczają w powietrzu niewidzialne kręgi, wracają do punktu wyjścia. Znowu i znowu. Rozczarowanie oplata pewność i poczucie wiary, kiełkujący gniew tłumi rozczarowanie, kolejny raz wypowiadane mantry wyrastają na gniewie. Ufamy, zawodzimy się, upadamy. Wstajemy z mocnym postanowieniem poprawy, że nigdy więcej i, że to już ostatnia pomyłka. Plujemy sobie w brodę za naiwność, unosimy głowę, kroczymy dalej. Nie uczymy się, nie zmieniamy. Gdy na naszej drodze staje ktoś, umiejący drgnąć czułą struną, dajemy się wchłonąć bezcieleśnie tej zwodniczej sile, porzucając postanowienia, aż do kolejnego upadku.
A tryby zębate nigdy nie rdzewieją, napędzane niewidzialną wiarą w ludzką dobroć i bezinteresowność, pozwalają nam wciąż upadać i być słabym. Żałosna ludzka wiara.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz