Ubrała ciemną bieliznę, lubiła te fiołkowe kolory zderzające się z bladością jej skóry. Ułożyła włosy tak jak lubił, usta oblekła w czerwienie tak jak lubił, podkreśliła paskiem talię, tak jak lubił, nawet buty wybrała te które mu się podobały. Czekał na nią, gdy spóźniona z lekkim rumieńcem weszła do restauracji. Podobało się jej gdy mężczyźni na nią czekają, w szczególności on. Zamówili czerwone wino, dwa diametralnie odmienne posiłki i zamilkli, cięci ciszą pomiędzy sobą. Obserwując otoczenie, kątem oka taksowali obecność drugiej osoby. Zmiany w jej wyglądzie, w gestach, w uśmiechu. Po przystawce i pierwszej połowie butelki rozplątane smakiem języki nie potrafiły przestać, nie zwracając uwagi na ulatujące z talerzy wraz z parą ciepło. Utonęła w jego spojrzeniu ponownie, pławiła się w każdym przypadkowym muśnięciu, w każdym dotyku wykonywanym z premedytacją. Prowokowała oblizując wargi, wydymając lekko usta, odchylając się na krześle, zniżając głos, śmiejąc się barwnie, odrzucając głowę, nawlekając kosmki na palec, przytrzymując jego spojrzenie. Pozostał niewzruszony. Kelner podszedł z rachunkiem, informując, że za chwile zamykają. Przymknęła oczy, czekając, aż uiści należność. W wyobrażeniach czuła jego oddech na szyi, silne dłonie zaciskające się na jej nadgarstkach. Bazując na wspomnieniu, wykreowała niemalże namacalny obraz, jak w nią wchodzi długim pchnięciem a ona przywiera do niego biodrami, z cichym westchnieniem na ustach. I mimo, że gra świateł na ich nagich ciałach wydawała się jej w ułamkach sekund tak realna, wiedziała już, że to nie nastąpi. Wiedziała, że mimo przeszłości, zamknął ją w klatce z wygrawerowanymi bohatersko złotymi literami: wspomnienie, szacunek, przyjaźń. Poczuła jak płonie z zażenowania, z własnych podniet, pragnień, pobudek dla których przyszła na spotkanie.
Późnym wieczorem, pocałowana przez niego w policzek na pożegnanie, stanęła przed drzwiami, przekręciła klucz w zamku i wpuściła z chłodem nocy, rozczarowanie do mieszkania. Ze zwiędniętymi sutkami, łkając goryczą, zasnęła nietknięta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz