Odmoczyłam opuszki, stopy, mięśnie, kości. Ścięgna odchodzą mi płatami od reszty szkieletu. Woda dawno wystygła. Zdarłam warstwy skóry pumeksem, do krwi, plamiącej ją burgundem. Wciąż jesteś na mnie, w mojej głowie, swoim dotykiem, (nie)intymnością tamtej chwili.
Wybielić wszystko, wszystko usunąć.
Chcę. Nie zawsze znaczy : potrafię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz