Przyszłam nocą. W sukience, boso. Krople potu rosiły kark, pod rozrzuconymi w nieładzie włosami.
Zgrzyt klucza przekąsem przerwał letarg.
Stanęłam nad Tobą. W sukience, cicho. Światło latarni rzucało cienie na Twoje zamknięte powieki.
Wchłonęłam Twój zapach po raz ostatni.
Wyjęłam nóż. W sukience, zdeterminowana. Krzyk uwiązł ci w gardle nim iskry zgasły w orzechowych oczach.
Wycięłam ci serce, by było moje na zawsze.
Teraz nasze love story będzie trwało wieczność.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz