Boję się tych słów, które nie padły. Reakcji prozaicznych, w których kobiecym zwyczajem grzebię w poszukiwaniu drugiego dna. Boję się spojrzeń bez iskry ciepła, gniewu, nawet zaprzeczonego, poranka, w którym dostrzeżesz moją niedoskonałość. Boję się zachowań, swoich, nieistniejących, na nieistniejące sytuację, do których doprowadzać nie chcę. Boję się, że za bardzo.
I pustych plaż z przyszłości, bez śladów naszych stóp na piasku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz