Zazwyczaj wracając po dwóch
głębszych do domu odpływam. Obraz mija mi przed oczami, nie rejestrowany
w żaden sposób. Przypominam sobie wszystkie piękne wieczory, tę
pierwszą miłość,a potem każdą następną, inną, nie gorszą. Żałuję wielu
straconych kontaktów. Dzieciństwo widzę. I to za czym tęsknię i czego
się boję.
Wchodzę na znajome schody i znajome podwórko, błotniste, z wystającą studzienką kanalizacyjną. Pokonuję mój ganek i nie wiem czy mogę się tu jeszcze czuć jak u siebie, czy już powinnam obco ?