Wysoka, szczupła, naturalna blondynka z niebieskimi oczami, których spojrzenie było podkreślone delikatnym makijażem. Miała drobne piegi, prosty nos, twarz w kształcie serca, lekko zadarty podbródek i duże usta. Nie wydatne a duże. W czerwonym płaszczyku zajęła w autobusie miejsce tuż za drugimi drzwiami. W tłumie nijakości przyciągała wzrok. Zjawiskowo piękna, spoglądająca za szybę.
A mimo to przez chwilę myśl niespokojna ogarnęła mój umysł.
Że idealne dopasowanie wrażliwego charakteru do jej osoby jest błędem.
Że jest zadufaną w sobie i pustą osobą, z którą nie ma o czym porozmawiać.
Dziewczyna dłonią przeczesała złociste pasma. Otworzyła torbę spoczywającą na kolanach. Skórzaną
w cielistym kolorze, trochę podniszczoną (taką, jaką kiedyś dała mi moja mama). Jej drobne palce wyjęły z niej książkę. "Oskar i Pani Róża".
w cielistym kolorze, trochę podniszczoną (taką, jaką kiedyś dała mi moja mama). Jej drobne palce wyjęły z niej książkę. "Oskar i Pani Róża".
Moje sumienie zostało skarcone.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz